Archiwa blogu

Witamy w Azji, Manila I 8-9.01.2025

Pierwszy dzień był szokiem dla dzieci gdyż do tej pory podróżowały głównie po bogatszych krajach. Tymczasem bieda w Manili wstrząsa człowiekiem od razu po opuszczeniu lotniska. My poczuliśmy się jak niegdyś w New Delhi, z tą różnicą, że w Delhi było jeszcze więcej bezdomnych i żebrzących osób.

Straszne dla duszy jest patrzenie na nierówności społeczne naszego świata. Mimo odwiedzenia większości krajów Azji Południowo-Wschodniej, przypływ smutku musiał u płci pięknej, czyli jednej czwartej z nas, mieć ujście w morzu łez. Po takim katharsis następnego dnia ruszyliśmy zwiedzać stolicę Filipin.

Najładniejsza część to starówka Intramuros, przypominająca, że przez 300 lat rządzili tu Hiszpanie. Pozostawili po sobie nie tylko wiele nazw ulic i placów, ale także mnóstwo imion i nazwisk. Również w języku filipińskim można doszukać się naleciałości z języka hiszpańskiego, m.in. w liczbach.

Ewidentnie budziliśmy sensację. Uśmiechali się do nas wszyscy i machali nam już z daleka. Nawet policja konna przybyła kłusem nas pozdrowić. Uznaliśmy, że żywią do nas takie ciepłe uczucia z uwagi na chłopców; Filipińczycy są bardzo rodzinni, wierzący i wręcz ubóstwiają dzieci. Później przekonaliśmy się, że nawet idąc bez dzieci wszyscy są dla nas bezinteresownie mili.

Pierwsza jazda tuktukiem kilkaset metrów pod prąd (bo tak szybciej było zrobić nawrotkę) dała dzieciom przedsmak jazdy bez trzymanki, niemożliwej na starym kontynencie. Adrenalina trzymała nas przez resztę podroży po pięknych Filipinach.

Opuszczamy Azję, czyli początek nowego I 05.03.2012

Sajgon, Wietnam: 05.03.2012

Dziś ostatni dzień w Azji. Minęła połowa naszej ośmiomiesięcznej podróży dookoła świata. Cztery miesiące przemknęły jak z bicza strzelił, każdy dzień był niepodobny do poprzedniego. Nie potrafimy odpowiedzieć, gdzie podobało nam się najbardziej. Każde z odwiedzonych miejsc jest jedyne w swoim rodzaju, czymś nas zaskoczyło, czymś zauroczyło. Jeszcze z pewnością tu wrócimy.

Ostatnie półtora dnia w Sajgonie poświęcamy na naprawę aparatu, uzupełnienie zapasów, kupno souvenirów, wysyłkę paczki do Polski, maile, bloga, fryzjera, pranie i masę innych pilnych spraw.

Rozdział „Azja” na razie zamykamy. Australio, lecimy do Ciebie!